Adventus Saxonum w źródłach pisanych

„Adventus Saxonum” – tak w źródłach pisanych zaznaczone są wydarzenia związane z największą falą osadnictwa anglosaskiego w Brytanii. Podstawowych źródeł historycznych rzucających światło na ten burzliwy okres dziejów wyspy jest niewiele. Pierwsze z nich, najwcześniejsze, dzieło „ O upadku i podboju Brytanii” („De excidio et conquestu Brittaniae”)[1] zostało napisane przez mnicha Gildasa w latach 525-550. Dalej, słynna praca Bedy Wielebnego „Historia kościelna ludu angielskiego” („Historia ecclesiastica gentis Anglorum”)[2] ukończona została w roku 731. Kolejnym, jest „Historia Brittonum” [3], napisana lub opracowana z materiałów wcześniejszych przez mnicha imieniem Nenniusz na początku IX wieku ( prawdopodobnie w latach 829-830). Czwartym, bardzo ważnym, jest monumentalna „Kronika anglosaska” („Anglo-Saxon Chronicles”)[4], rozpoczęta w języku saskim w drugiej połowie IX wieku za panowania króla Alfreda Wielkiego i doprowadzona aż do wieku XII[5].

Jednak ogromną trudność sprawia interpretacja tych źródeł, odległych w czasie od opisywanych przez nich wydarzeń. Jak w nich wyglądają opisy interesujących nas wydarzeń i jaką mają one wartość w ich rekonstrukcji rozważymy w dalszej części pracy [magisterskiej].

—-

[1] G i l d a s, De excidio et conquestu Britaniae,  MGH AA, T. XIII, ed. T. Mommsen, Berlin 1898 (dalej G i l d a s);  The works of Gildas [w:] Six old English Chronicles, ed. J.A. Giles, London 1891

[2]V e n e r a b i l i s B e d a e, Opera , T. II, III (Historia ecclesiastica gentis Anglorum), ed. J.A. Giles, London 1843;  The ecclesiastical History of English Nation by Venerable Bede, London 1913 (dalej B e d a)

[3] N e n n i u s z, Historia Brittonum, MGH AA, T. XIII, ed. T. Mommsen, Berlin 1898, Nennius’s History of the Britons [w:] Six old…;  (dalej N e n n i u s z)

[4] The Anglo-Saxon Chronicles, trans. i ed. M. Swanton, London 2000. (dalej ASC)

[5] J.Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s. 37-39.

Reklamy

Historia Wielkiej Brytanii – Odejście Rzymian

Często przyjmuje się za kres panowania rzymskiego w Brytanii dokładnie jeden moment- rok 407- wycofanie legionów rzymskich na kontynent . Miało to być spowodowane stałym, trwającym od połowy IV wieku, zagrożeniem całego imperium najazdami plemion barbarzyńskich. Także Brytania nie była wolna od tego zagrożenia. Gdy plemiona Piktów przełamywały Wał Hadriana, Szkoci z Irlandii napadali na zachodnie wybrzeże brytyjskie, piraci sascy wzmagali swoje napaści na południowe i wschodnie części wyspy. Cesarstwo zaabsorbowane zagrożeniem nad Dunajem i Renem, nie mogło zapewnić obrony prowincji położonej „na zewnątrz świata” . Przeciwnie, obrona wyspy została osłabiona poprzez rozkaz przeniesienia na kontynent legionów potrzebnych do walki z Gotami. Ale tylko jeden legion został wycofany z wyspy na bezpośredni rozkaz ówczesnego głównodowodzącego armii rzymskiej- Stylichona. Było to prawdopodobnie w 402 lub w 403 roku. Nie jest jednak pewne czy ewakuacja wojsk była całkowita. Nie ma pewności, że Brytania w tym momencie całkowicie „odpadła” od Imperium Rzymskiego.

Wydaje się, że równie poważnym problemem dla Brytanii w tym momencie nie było zagrożenie Rzymu ze strony barbarzyńców, ale właśnie ambicje uzurpatorów brytyjskich bądź stacjonujących w Brytanii, którzy przy pomocy swoich legionów połączonych z wojskami galijskimi chcieli po prostu uzyskać władzę albo na całym cesarstwem, albo nad jego znaczną częścią.
Bardzo ważnym problemem związanym ze sprawą wycofania legionów z Brytanii jest pytanie, czy wyspa pozostała poprzez takie działania dowódców rzymskich zupełnie bez obrony?
Trzeba tutaj zwrócić uwagę na skład etniczny legionów brytyjskich. Już dużo wcześniej zdano sobie sprawę, iż z powodu dużej odległości, Rzym nie będzie w stanie utrzymywać i stale uzupełniać swoich sił wojskowych, jeśli nie sięgnie po żołnierzy z krajów bliższych Brytanii. Tak więc w składzie wojsk na wyspie znaleźli się rekruci z Galii, Hiszpanii, dorzecza Renu i Dunaju. Także z biegiem czasu wojska zasilała ludność miejscowa i stanowiła ich coraz większą część. O militarnych zdolnościach ludności celtyckiej świadczy fakt, że skutecznie broniła ona, głównie zachodniego wybrzeża, przed irlandzkimi najazdami, a także to, że długo jeszcze po wycofaniu wojsk rzymskich odpierała próby podboju zachodnich części wyspy (przede wszystkim Walii) przez Anglosasów .
Tak więc wojsko, które pozostało na wyspie w tym czasie, okrzyknęło cezarem Konstantyna, swojego naczelnego dowódcę. Ten umocnił swoją pozycję, ale nie pozostał w Brytanii, lecz wzorem innych uzurpatorów liczył na zdobycie władzy w całym imperium. Wyruszył więc z ostatnimi już regularnymi wojskami na kontynent, do Galii, gdzie oczekiwał poparcia tamtejszych legionów w walce z aktualnym cesarzem Honoriuszem. Walkę tę jednak przegrał, poddał się i został stracony w Rawennie.

Brytowie nie mieli powodu do zadowolenia, gdyż imperator, którego oni sami obwołali, sprzeniewierzył ich interesy i opuścił ich. Zmuszeni zostali zwrócić się do cesarza Honoriusza o pomoc w obronie wyspy. Lecz w 410 roku Honoriusz nie mógł im pomóc, Alaryk maszerował na Rzym, Stylichon, główny filar obrony zachodniego cesarstwa stracił swoją pozycję i swoje życie. Brytowie musieli sami zadbać o swoje bezpieczeństwo. Od roku 410 Brytania przestała być częścią imperium rzymskiego. Choć jeszcze długo ówcześni pisarze z kontynentu traktowali wyspę jako składnik imperium, jak na przykład Prosper Tiro, który pokazał, że Brytania w latach 422-432 wciąż była nazywana „ rzymską wyspą”, lecz często jako przeciwwaga dla „barbarzyńskiej” Irlandii. Nie ma wątpliwości co do kontynuacji „rzymskości” na wyspie, lecz przerwana została w ten sposób rzymska administracja.

Dokładnie te wydarzenia sprawiły, że Brytania została „odcięta” od centrum imperium. Komunikacja między wyspą a kontynentem została przerwana, a rzymska władza utrzymywała się właściwie tylko na południowym wschodzie wyspy. Od tego momentu zaczął się nowy etap w historii Brytanii- okres anglosaski lub staroangielski . Udokumentowanie tego okresu, a w szczególności jego początków, poprzez źródła pisane jest niezmiernie trudne. Źródła do dziejów Brytanii są niezwykle skąpe i jednocześnie niezwykle trudne do interpretacji . Właśnie przez te trudności okres ten nazywany jest czasem „wiekami ciemności” (The Dark Ages).

Zanim jednak doszło do całkowitego opanowania wyspy przez ludy germańskie i osiedlenia się nowych przybyszów, po opuszczeniu wyspy przez wojska rzymskie nastąpił krótki okres samodzielnego „rządzenia się” przez, pozostałych bez nadzoru rzymskiego, pierwszych, a więc celtyckich, mieszkańców wyspy. Aby mówić o momencie przybycia Anglosasów do Brytanii należy przede wszystkim opisać, choć pokrótce, sytuację jaka zaistniała na wyspie po odejściu Rzymian oraz jakie przyczyny spowodowały, że plemiona anglosaskie w jednym momencie zdecydowały się na wyruszenie do Brytanii i podbój tych ziem w celu osiedlenia się tam.

Od momentu odejścia legionów ( rok 407), aż do połowy V wieku nastąpił krótki okres „niepodległości” celtyckiej. Między Brytanią rzymską a początkami Brytanii anglosaskiej rozciąga się okres, który nie był okresem chaosu i bezwładu ( jakby się mogło wydawać po opuszczeniu tych ziem przez sprawnych administratorów jakimi byli Rzymianie). Dzieje tego okresu, jak i samych początków osadnictwa anglosaskiego są niezwykle skomplikowane . Z tym okresem związany jest także spór o to, jak wiele pozostało w Brytanii z czasów panowania rzymskiego . Pewne jest to, że przywrócona została część dawnych tradycji i wartości celtyckich, ale na pewno w połączeniu z tym, co zostało trwałego z dorobku cywilizacyjnego okresu rzymskiego. Przede wszystkim to co było najbardziej trwałe i co miało największy wpływ na dalszą historię, także tę „anglosaską”, a więc chrześcijaństwo, które nie pozwoliło na powrót starej religii celtyckiej. Także znajomość łaciny pozwalała „zatrzymać” ciągłość kultury łacińskiej, a także ułatwiła wytworzenie się rodzimej elity intelektualnej na wyspie (późniejsi kronikarze i historiografowie, choć często pochodzenia celtyckiego, przejęli wzory z kultury łacińskiej).

Także Anglosasi ulegli wpływom tej kultury. Często krytycznie ocenia się poziom przybyszów wyżej stawiając zromanizowanych Brytów. A jednak w wielu dziedzinach przewyższali wyspiarzy, przede wszystkim w tych, związanych z wytapianiem i obróbką metali, a co za tym idzie z produkcją broni i narzędzi – to był pewnie sekret powodzenia inwazji. Z upływem czasu Anglosasi szybko się uczyli, powszechnie przyjęło się wśród nich chrześcijaństwo, to wszystko pozwoliło im przejąć „inicjatywę” cywilizacyjną.

Anglosascy przybysze nie napotkali na wyspie ludności jednolitej etnicznie. Jakkolwiek interesuje nas tutaj ta wielka migracja Anglosasów na wyspę w połowie V wieku i jej obraz w materiale źródłowym (o czym niżej), to należy przypomnieć, że nie był to początek ich obecności na wyspie. Germańscy najemnicy byli dużo wcześniej osadzani na wyspie, tworzyli osady wojskowe wzdłuż Wybrzeża Saksońskiego, aż na północ do okolic Eboracum (Yorku). Okres osiedlania się germańskich foederati w jeszcze rzymskiej Brytanii był najbardziej nasilony w IV wieku, a kulminację osiągnął w połowie V wieku w postaci zorganizowanego najazdu i podboju.


prezentację tej pracy magisterskiej będziemy jeszcze kontynuować…

Anglo-Saxon Chronicles

„Kroniki Anglosaskie” są jednym z najistotniejszych źródeł do badania dziejów Anglosasów na Wyspach Brytyjskich.

5.1. Czas powstania i autorzy dzieła

Anglo-Saxon Chronicle powstała za panowania Alfreda, króla Wessex (849-899). Wyjątkowo zgodnie jest ono oceniane jako najbardziej godne uwagi z bogatego dorobku pozostawionego przez Alfreda.
Nie jest przesadne twierdzenie, że chlubą okresu panowania Alfreda był sam Alfred . Łączył on w sobie władcę, żołnierza, prawodawcę i uczonego. Sprawował władzę w okresie nieustannych wojen z najeźdźcami- duńskimi i norweskimi Wikingami, ale udało mu się uratować kraj od całkowitego zalewu zaborczych Duńczyków .
Wielkie zasługi poczynił przede wszystkim do zachowania prawa, nauki i sztuki w kraju od kilkudziesięciu lat łupionym przez Wikingów. Kultura, na przykład Northumbrii (gdzie nauczał Beda), została zniszczona przez najazdy. Upadek był tak dotkliwy, że sam Alfred miał się wyrazić, iż w całym jego królestwie nie można znaleźć ani jednego uczonego, który by potrafił czytać łacińskie księgi liturgiczne .
Dlatego też Alfred zaczął sprowadzać z kontynentu uczonych do rozwijających się klasztorów, potrzeba było bowiem kompetentnych nauczycieli, sam także zaczął tłumaczyć dzieła łacińskie na język anglosaski, dokładnie na dialekt Wessexu.
Pierwszą jego przetłumaczoną księgą jest „Cura Pastoralis” napisanej w VI wieku przez Grzegorza Wielkiego. Być może dlatego, że było ono pomyślane jako swego rodzaju przewodnik kapłana, a więc było najlepszym podręcznikiem dla kleru, którego zadaniem było odbudowanie nauki na wyspie.
Alfred nie tylko dokonywał tłumaczeń, ale także podejmował się opracowywania dzieł. Dokonał tego w przypadku traktatu Pawła Orozjusza z V wieku- „Historia adversus Paganos”. Pominął on wątek polemiczny dzieła, lecz zachował wiadomości historyczne i geograficzne, ale dołożył wiele cennych dodatków; włączył pochodzące od samych podróżników opisy wypraw Ohthere’a i Wulfstana, którzy opłynęli Bałtyk i dotarli aż na Morze Białe.
Alfred pokusił się także o skrócone tłumaczenie „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” Bedy, a także opracowanie „De consolatione philosophiae” Boecjusza. Alfred dokonał właściwie parafrazy dzieła poszerzając tekst o własne wierszowane modlitwy. Dokonał także przekładu „Soliloquiów” świętego Augustyna .
Być może Alfred, w toku wszystkich królewskich spraw nie był w stanie przetłumaczyć wszystkich tych obszernych dzieł. Zakłada się więc, iż większość tych przekładów wykonał zespół translatorów z najbliższego otoczenia króla, ale z pewnością ściśle z nim współpracujący, dokonujący poprawek zgodnie z jego wskazówkami .
Jednak jednym z najistotniejszych, tym razem nie translatorskich, lecz najzupełniej oryginalnych przedsięwzięć króla Alfreda, jest zapoczątkowanie Kroniki.
„Kronika Anglosaska” jest pierwszym wielkim dziełem prozy angielskiej, za najlepsze są uważane jej partie najwcześniejsze, dotyczące czasów Alfreda i prawdopodobnie jego ręką spisane. Mimo to styl całej kroniki jest różnorodny, ale wojny duńskie zrelacjonowane są w bardzo przejrzysty sposób, a pisarze tworzący kronikę od czasów Alfreda aż do podboju normańskiego zachowali bezpośredni i prosty styl. Opis lat 893-897 obejmujący zmagania z Duńczykami w południowej Anglii uchodzi za arcydzieło narracji historycznej. Wszystko to za sprawą żywego języka saskiego, w którym została ona spisana . Kronika jest niezmiernie cenna jako pierwsza spisana w sposób ciągły historia jednego kraju w jego własnym języku.
W niektórych klasztorach zapisywano od czasu do czasu najważniejsze wydarzenia, ale dopiero dzięki poleceniu Alfreda powstał pierwszy systematyczny przegląd ważniejszych zapisów oraz szerszy zarys historii przede wszystkim zachodniosaskiej.
Kronika w ostatecznej postaci nie jest dziełem jednolitym, jest złożone z kilku wersji rękopiśmiennych. Pierwotne jądro powstało w Winchester i dociera do roku 892, potem urywa się pierwszy charakter pisma; można przypuszczać, iż nad tym fragmentem pieczę sprawował sam Alfred .
Tak więc swój początek Kronika bierze pod koniec IX wieku, jako odbicie w dążeniu do odrodzenia nauki, ale i świadomości anglosaskiej za panowania Alfreda. Dwunastowieczny anglonormański kronikarz zanotował, że Alfred kazał pisać księgę w języku angielskim o prawach, o wydarzeniach, o bitwach i o królach, którzy toczyli wojny .
Choć jest też wysoce prawdopodobne, że Kronika mogła nie być osobiście inspirowana przez króla. Nie ma wątpliwości, że powstała w południowo-zachodniej części wyspy. Cały dokument został skomponowany na podstawie wielu różnych źródeł informacji. Podziw dla twórców Kroniki wzrasta, gdy uświadomimy sobie z jak szerokiej gamy różnorodnych źródeł korzystali, aby połączyć mnóstwo rozproszonych elementów tradycji dotyczących historii wyspy.
Kronika jest kolekcją między innymi; genealogii królów, listów i fragmentów pism ludzi Kościoła, wreszcie całej serii roczników spisanych na wyspie. Rozpoczyna się od momentu inwazji Juliusza Cezara na Brytanię, dalej daje krótki przegląd wydarzeń na świecie, aż do wstąpienia na tron Marcjana i Walentyniana III. Dalej zapiski Kroniki stają się oryginalnym zapisem wszystkich wiadomości jakie kompilatorzy zebrali o anglosaskim podboju Kentu, Sussex i Wessex. Z pewnością opierali się oni na „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” Bedy, ale także na rocznikach z Wessex prowadzonych od podboju aż do połowy VIII wieku. Były one prowadzone prawdopodobnie w języku łacińskim, na wskazują błędy w tłumaczeniu na język anglosaski .
Dalszy materiał ma już bardziej „nierówny” charakter. Jest spisywany na podstawie różnych , czasem nawet kontynentalnych źródeł. Treść Kroniki od czasów Alfreda zachowała się w kilku manuskryptach, które w poważnym stopniu różnią się od siebie. Te różne wersje powstały lub były zmieniane lub uzupełniane przez różnych autorów i w różnych miejscach wyspy. Zgodnie z wolą Alfreda kopie ważnych dokumentów były przechowywane w różnych miejscach dla większego bezpieczeństwa. Archiwa znajdowały się w przy katedrach i w klasztorach, dlatego też Kronika krążyła po różnych miejscach będących centrami nauki lub regionalnymi ośrodkami władzy. Dlatego też, przy kopiowaniu ksiąg Kroniki, była ona często uzupełniana lokalnymi informacjami. Tak więc dzieło, które prosto nazywa się Kroniką Anglosaską, nie jest jednolitym tekstem, lecz zbiorem indywidualnych tekstów mających wspólne jądro, lecz lokalne wariacje .
Tak więc Kronika dotrwała do naszych czasów w siedmiu wersjach. Najważniejsza powstała w Peterborough i doprowadzona została aż do końca panowania króla Stefana w roku 1154. Pozostałe zanikły wcześniej, w latach 1100, 1110, 1121, 1130, a pod wpływem normandzkim wprowadziły teksty dwujęzyczne lub całkowicie przeszły na łacinę .

5.2. Adventus Saxonum w Kronice Anglosaskiej

Ze strony anglosaskich przybyszów nie zachowały się żadne współczesne najazdowi źródła, a to dlatego, że byli oni po prostu niepiśmienni. Wydaje się, że w Kronice znalazły się roczniki przyłączone do dat z V i VI wieku, które dają zarys historii osadnictwa w Kent, Sussex i Wessex, jednak ich badania przynoszą wiele wątpliwości, czy można w pełni je uznać za współczesne z momentem przybycia Anglosasów na wyspę. Roczniki te zawierały zachowane przez wiele pokoleń główne wątki tradycji ( często bardzo niepewnej, przekazanej ustnie; grupy różnych wydarzeń wyjęte z sag rodzin królewskich ) rozpięte na ramie zbudowanej z rocznych dat .

449. W tym roku Marcjan i Walentynian zasiedli na tronie i rządzili siedem lat. I w tych dniach Hengist i Horsa, zaproszeni przez Vortigerna- króla Brytów, znaleźli miejsce do lądowania w Brytanii, które nazywa się Ebba’s Creek., początkowo aby pomóc Brytom, lecz później walczyli przeciw nim. Król przykazał im walczyć przeciw Piktom i oni to uczynili i odnosili zwycięstwa gdziekolwiek się udali. Wysłali do Angeln po większą liczbę wojowników do pomocy, i aby opowiedzieli o bezsilności Brytów i o bogactwie kraju. Wtedy więc przysłano im większą pomoc.
Owi wojownicy przybyli z trzech plemion germańskich: ze Starej Saksonii [Old Saxons], z Anglów, z Jutów. Z Jutów pochodzą mieszkańcy Kentu i Wyspy Wight oraz mieszkańcy Wessex, których wciąż nazywa się plemieniem Jutów. Ze Starej Saxonii [Old Saxons] przybyli Wschodni Sasi [East Saxons] , Południowi Sasi [South Saxons] i Zachodni Sasi [West Saxons]. Z Angeln, krainy która pozostaje niezamieszkana, przybyli Wschodni Anglowie [East Angles], Środkowi Anglowie [Middle Angles], mieszkańcy Mercji i wszyscy mieszkańcy Northumbrii .

Sześć lat później, jak to jest wzmiankowane w Kronice, Horsa został zabity w bitwie, Hengist wraz z synem imieniem Oisc „zdobyli” królestwo. W 467 roku Hengist z synem walczyli z Brytami, wtedy Brytowie opuścili Kent i w wielkim strachu udali się do Londynu. Później następują wzmianki o kolejnych zbrojnych zmaganiach między Brytami, a dowódcami najeźdźców . Nic więcej nie jest wspomniane w Kronice o Hengiście, ale pod rokiem 488 znajduje się wzmianka o tym, że Oisc został królem w Kent i sprawował rządy przez 24 lata .
Jak wyraźnie widać krótkie wzmianki w Kronice pokrywają się z wcześniejszymi opisami, głównie Bedy. Po początkowym roku 449 wszystkie kolejne daty przyporządkowane do tych wydarzeń wydają się jednak bardzo niepewne, wszystko dlatego, że annaliści pisali blisko trzysta lat po wojnach toczonych przez Vortigerna i Hengista. Ale nie ma powodu wątpić, iż są one zgodne z autentyczną tradycją tych wojen. O tym, że wzmianki te muszą być starsze od momentu powstania Kroniki, t.j. IX wieku, świadczą niezmiernie trudne do identyfikacji nazwy miejscowe w nich zawarte (przykładowo- Ebba’s Creek to w oryginale Ypwines fleot ) .
Tak więc te lakoniczne wzmianki Anglo-Saxon Chronicles dotyczące przybycia Anglosasów, zebrane razem w jedną formę pod koniec IX wieku, pochodzą głównie z dzieła Bedy. Zawierają jednak topograficzne szczegóły bitew między najeźdźcami a Brytami, kilka z nich pochodzi z dawnych sag, bez wątpienia także z Kentu .
Przytoczony wyżej fragment dotyczy najazdu plemion germańskich początkowo tylko na ziemie Kentu. Niezmierne cenne dla badaczy jest to, że Kronika przynosi bowiem szczegóły dotyczące także innych rejonów wyspy, głównie Sussex i Wessex. Mimo sporych luk w chronologii wypadków jest to bezcenne źródło do odtworzenia przebiegu penetracji wyspy, jak i ostatecznego osiedlenia się przybyszów i utworzenia nowych królestw w Brytanii.
6. Inne źródła

Próba określenia dokładnej daty Adventus Saxonum może wydawać się niezbyt istotna, ponieważ miało to miejsce w dobie wielkiej wędrówki ludów w całej Europie. Na całym kontynencie przemieszczały się plemiona, a najazdy na Wyspy Brytyjskie były tylko jedną ich częścią.
Jednak data ta nie określa pierwszego barbarzyńskiego rajdu na Wyspy, te miały miejsce już dużo wcześniej niż w V wieku, ale była to pierwsza tak poważna wyprawa, która przyniosła ogromne efekty w postaci trwałego osadnictwa Germanów na Wyspie. Ta data wyznacza początek nowej epoki dla historii Wysp Brytyjskich.
Na podstawie omówionych wyżej źródeł nie można stwierdzić, w którym dokładnie roku Adventus Saxonum miało miejsce, jedynie można się pokusić o podanie przybliżonych dat.
Obecnie przede wszystkim odrzuca się błędne informacje, które przynosi w swej „Historii” Nenniusz. Przyjmuję się za bardziej rozsądną opinię Bedy, wahającą się między 446-7 a 450-55 rokiem. Twierdzenia Bedy potwierdza w pewnym stopniu Kronika Anglosaska, przypisująca to wydarzenie do momentu panowania Marcjana i Walentyniana III i umieszczająca je w roku 449.
Istnieją jednak jeszcze inne, bardzo istotne choć drobne, wzmianki mogące upewnić powyższe stwierdzenia.
Na kontynencie, w południowej Galii, powstały prawdopodobnie w tym samym czasie dwie kroniki, datujące niezbyt wyraźnie początek, lecz z pewnością zakończenie podboju saskiego w Brytanii.
Pierwsza pod rokiem 438-439 zapisała: „Brittaniae a Romanis amissae in dicionem Saxonum cedunt” . Kronika ta kończy się w roku 511.
Następna pod rokiem 441-442: „ Brittaniae usque ad hoc tempus variis cladibus eventibusque latae in dicionem Saxonum rediguntur” . Ta kronika kończy się w 452 roku.
Wydawać by się mogło, że te najbliższe wydarzeniom źródła powinny stać się najistotniejszym punktem rozważań i jednocześnie podważyć teorie Bedy, który mimo, iż ostrożny i uczony, żył blisko trzysta lat po najeździe. Ale owe krótkie wzmianki w kronikach należy dokładniej zanalizować. Do ostrożności przed bezkrytycznym ich przyjmowaniem zmusza precyzja określeń w tych wzmiankach. Autorzy pisząc „Brytania” musieli mieć na myśli całą prowincję, w znaczeniu –rzymską prowincję. W tych wzmiankach użyty został czas dokonany, a więc „Brytania znalazła się już pod saskim panowaniem”, lecz przecież wiadome jest, że Kornwalia nie została podbita aż do IX wieku, a większa część Walii pozostałą niezależna aż do czasów Edwarda I. Jakkolwiek powyższe wzmianki mogą zburzyć pewność co do daty, można jednak przyjąć także i te – lata między 438 a 442 rokiem – jako okres gdzie miały miejsce jakieś istotne etapy najazdu. Być może obroną tych kronik będzie właśnie to, iż powstały na kontynencie w sporej odległości od centrum opisywanych wydarzeń. Także może należy niezbyt dosłownie przyjmować to co zostało w nich dosłownie zapisane, lecz co chciały w tak lakonicznej formie wyrazić .
Kolejna dodatkową pomocą może być dla nas osoba świętego Germanusa i jego dwie misje do Brytanii, które odbył w dwukrotnie – w 429 i 447 roku. Gdy Germanus przybył po raz pierwszy powierzono mu zadanie tępienia herezji pelagiańskiej szerzącej się na wyspie, ale uczestniczył on także w synodzie w Verulamium. Fakt, że ów synod odbywał się bez zakłóceń, świadczy, że przynajmniej w tej części Brytanii panował pokój i nie była ona nękana najazdami Piktów ani Sasów. Podczas drugiej wizyty, jak wynika z dzieła Nenniusza, przybył by walczyć z poganinem – Vortigernem, królem który zaprosił Sasów do Brytanii, a teraz toczył z nimi wojny w obronie swojego kraju .

Gildas „De excidio et conquestu Britanniae”

Dzieło Gildasa zatytułowane „De excidio et conquestu Britanniae” ( „O za-gładzie i podboju Brytanii”) jest najstarszym zachowanym opisem zdarzeń dotyczą-cych ostatnich dziesięcioleci rzymskiej Brytanii i czasów, które nastąpiły po wycofa-niu rzymskich legionów z wyspy.
Nie zachowało się o Gildasie zbyt wiele informacji. Szczegóły jego życia przynoszą dwa żywoty spisane w XI i XII wieku przez zakonników dla upamiętnienia życia osoby kanonizowanej. Bardzo często święty Gildas określany jest przy-domkiem Sapientis (choć ten przydomek przy imieniu w tym okresie niekoniecznie wynikał z naturalnej mądrości, lecz wskazywał na ‘wysoko wykształconego człowieka’, osobę najczęściej stanu duchownego ), rzadziej Badonicus. Drugi przydo-mek pochodzi od jego prawdopodobnej daty urodzin, w dniu bitwy pod Mons Bado-nicus (Mount Badon), rzekomej dwunastej bitwy stoczonej przez legendarnego króla Artura. Datę urodzenia Gildasa ( rok ok. 516) przyjmuje się jako dość prawdopodobną, ponieważ on sam określił ją w swojej pracy („ (…) usque ad annum obsessionis Badonici montis, qui et meae nativitatis est.”) .
Gildas urodził się w Dumbarton (Alcluith) w Walii. Prawdopodobnie pocho-dził z królewskiego rodu . Część badaczy, wobec wielu wątpliwości co do jego pochodzenia, jest bardziej ostrożna i przyznaje tylko, że urodził się w Walii , część przyznaje mu szeroko rozumiane pochodzenie celtyckie nie lokalizując dokładnego miejsca pochodzenia , czasem ograniczające się do stwierdzenia, iż pochodzi on z zachodu wyspy . Pewna jest data jego śmierci w roku 570 .
Gildas był mnichem, a więc należał do wykształconej grupy społeczeństwa, jego zasługą miało być odrodzenie nauki i życia zakonnego w Brytanii. O ile bowiem uzyskany kiedyś przez ludy Brytanii dostęp do rzymskiej kultury ulegał stopniowemu osłabieniu, a zaczęły brać gorę cechy celtyckie, to religia chrześcijańska wręcz rozkwitała, głównie w Walii i Kornwalii. Wielką rolę odgrywały w nim zakony, a Gildas był uczniem i następcą sławnego nauczyciela- świętego Iltuta z południowej Walii, z Llanwit Major . Miało to ogromny wpływ na język pisarstwa Gildasa. Łacina, którą pisał była kwiecista, uznany został za mistrza patetycznej prozy łacińskiej. Jego elokwencja jest pełna temperamentu, ma ogromną zdolność w posługiwaniu się językiem biblijnym, cytaty z Biblii nie różnią się od jego własnych zdań.
Trudność sprawia także dokładne ustalenie daty powstania „De excidio”. Da-ty podawane w różnych opracowaniach są bardzo rozbieżne. Jest to związane także ze sposobem oceny charakteru dzieła. Część badaczy rozciąga okres powstawania dzieła na wiele lat VI wieku ( lata 525-550), traktując je jako luźny komentarz bieżących wydarzeń . Inni są bardziej precyzyjni; analizując opisane w nim fakty, przyjmują, że Gildas pisał po roku 516, a przed 547 . Inni „zaokrąglają” tę datę do roku „około” 540 . Wydaje się jednak pewne, że rokiem przed którym na pewno urywa się narracja, jest rok 547 .
Sporne jest też spojrzenie na dzieło Gildasa w kontekście jego formy literackiej. Gildas i jego praca bardzo często są stawiani w tym samym rzędzie co dzieła innych pisarzy- historyków VI wieku: Grzegorz z Tours i Jordanes . Ale jednocze-śnie większość dość zgodnie stwierdza, że nie jest ono kroniką historyczną. Jest ono traktatem umoralniającym, w którym wykorzystał Gildas pewne materiały historyczne w sposób świadomie tendencyjny. Dzieło jest formą prośby i jednocześnie gorzkiego wyrzutu. Wspanialsza jego część jest mozaiką cytatów z Pisma św., a historyczne informacje, które ono przynosi są prawie przypadkowe. Ważny jest tutaj cel jaki przyświecał autorowi. Wzywał on w swym traktacie, współczesnych mu wład-ców brytyjskich do żalu z powodu sytuacji w jakiej znalazła się Brytania . Ewidentnie jego traktat odnosi się do wydarzeń jemu współczesnych, nie jest on kroniką wydarzeń; nie opisuje momentu wycofania legionów rzymskich, sytuacji w Brytanii po „opuszczeniu” jej przez Rzym, zmasowanego najazdu Anglosasów w połowie V wieku. W czasach, gdy traktat ów powstawał trwał pochód plemion anglosaskich w głąb wyspy, Brytowie zostali częściowo zepchnięci na peryferie wyspy: do Walii, Kornwalii, Strathclyde i Szkocji, nie było już Imperium, istniało jedynie papiestwo, które mogło być także adresatem traktatu jako jedyne mogące pomóc chrześcijańskiej ludności wyspy nękanej przez pogańskich najeźdźców .
Jeszcze raz należy podkreślić, że nie jest to kronika historyczna. Część historyków lekceważy je i jego autora, uznając iż w rekonstrukcji wydarzeń nie należy na nim polegać. Gildas, według nich, prawi wszystkim kazania, więcej interesują go obyczaje i moralność lokalnych władców niż wypadki historyczne, a chronologia „nie jest jego mocną stroną”. Jeszcze inni doradzają daleko posunięty krytycyzm, ale uznają, iż jest to najistotniejsze źródło pomocne w odtworzeniu tamtych wydarzeń . Są też tacy, którzy bronią Gildasa pamiętając cały czas, że nie był on historykiem, pisał z pasją, a świat do którego adresował swoje pisarstwo był mały.
Najpozytywniej oceniony został przez historyków literatury, którzy docenili formę dzieła. Gildas wywodzi swoje morały z faktów historycznych i na ich tle jego oskarżenia nabierają ostrości.
Tekst Gildasa, jako jedno z nielicznych zachowanych źródeł do tamtej epoki, stał się podstawą większości informacji, jakie znajdą się we wszystkich późniejszych brytyjskich kronikach, pisanych zarówno przez Celtów (Nenniusz, Giraldus Cambrensis), jak i przez Anglosasów ( Beda, „Anglo-Saxon Chronicle”). Uzupełnili oni informacje przyniesione przez Gildasa za pomocą zachowanej tradycji, ale pisali w czasach dużo późniejszych niż odtwarzane wydarzenia. Dlatego też często omawiając dzieło Gildasa będziemy powoływać się na prace późniejsze. Jednak dzieło Gildasa pozostanie jedynym, które przynosi informacje „ z pierwszej ręki” .

Przybycie Anglosasów na Wyspy Brytyjskie w „Historia ecclesiastica gentis Anglorum” Bedy Wielebnego

Najważniejsze dzieło historyczne Bedy obejmuje okres między rokiem 60, a rokiem 731. Wbrew tytułowi, nie dotyczy wyłącznie historii kościelnej, lecz przeplatana jest faktami politycznymi. Całe dzieło jest spisane trzeźwym umysłem historyka- naukowca. Lecz także należy pamiętać, że był pod żywym wpływem politycznych wydarzeń swoich czasów. Jakkolwiek jest to dzieło niezmiernie przydatne do próby odtworzenia przebiegu najazdu anglosaskiego, jednak niestety powstało dwa wieki po erze najazdów. Także, mimo wielu przydatnych informacji dotyczących najazdów, a także historii anglosaskich królestw, które powstały na wyspie, Beda skupia się najbardziej nie na osadnictwie przybyszów, lecz na przebiegu nawracania królestw anglosaskich na chrześcijaństwo.

Na końcu swego dzieła umieścił Beda tabele chronologiczne będące podsumowaniem najważniejszych, według niego, wydarzeń. Niektóre można zweryfikować, są to między innymi dwa zaćmienia słońca, zanotował też dokładnie moment najazdu Alaryka na Rzym, koniec rzymskich „rządów” na wyspie, a także kilka niepewnych i niejasnych sygnałów dotyczących przybycia Anglów na wyspę. Niestety dla interesującego nas okresu najwcześniejszego osadnictwa Beda skoncentrował się nie na dokładnym datowaniu wydarzeń, lecz na w miarę pełnym ich zapisaniu[1].

Jest niestety bardzo niefortunnym, że Beda często odrzucał tradycję zdarzeń co do których nie mógł przypisać daty lub których okoliczności były niejasne. Lecz jemu zawdzięczać można uzupełnienie opisu przybycia Sasów na wyspę przechowaną przez Gildasa.

Do opisu Gildasa, który jak już zostało wspomniane, nie przedstawiał chronologii, Beda uzupełnia daty i stara się porządkować kolejność wydarzeń. Choć już wyżej udowodnione zostało, iż jest niemożliwe oczekiwać jednego, konkretnego roku, w którym miał miejsce najazd, który przyniósł trwałe osadnictwo najeźdźców na wyspach. Wiadomym jest, iż był to proces trwający w swoim natężeniu przez pewien okres czasu.  Problem polega na tym, iż nie ma wątpliwości, że proces ten trwał w pierwszej połowie V wieku i osiągnął swój decydujący moment około roku 442, ale nawet dekadę później mógł być opisywany jako „Adventus Saxonum”[2]

Także Beda niejednoznacznie waha się w swojej ocenie- umieszcza te wydarzenia między latami 446-447, a także rozciąga je na kilka lat dalej, aż do okresu panowania Marcjana i Walentyniana III ( lata między 450 a 455 ). Tak więc Beda używa dwóch różnych dat, ale żadna nie daje jednoznacznej odpowiedzi.

Pierwszy okres- lata 446-447 oraz fakty, którymi się posiłkuje, aby je dokładnie sprecyzować, zaczerpnął niewątpliwie z dzieła Gildasa bazując przede wszystkim na wspominanym liście do konsula Aecjusza[3]. Wcześniej zamieścił Beda także, jakże podobny do Gildasa, opis sytuacji w Brytanii po odejściu rzymskich żołnierzy, kreśli taki sam obraz przerażających najazdów ludów z zachodu i z północy, braku pomocy ze strony Rzymian: „ Exin Britannia in parte Britonum omni armato milite, militaribus copiis universis, tota floridae iuventutis alacritate, spoliata, quae tyrannorum temeritate abducta nunquam ultra domum rediit, praedae tantum patuit, utpote omnis bellici usus prorsus ignara, denique subito duabus gentibus transmarinis vehementer saevis, Scotorum a circio, Pictorum ab aquilone, multos stupet gemitque per annos(…)”[4]. („ Od tego czasu południowa część Brytanii pozbawiona uzbrojonych żołnierzy, i całej swojej młodzieży, która została wyprowadzona przez nierozwagę tyranów i nigdy nie powrócili, została cała wystawiona na gwałt, będąca całkowicie nieświadoma jak używać broni. Po czym cierpiała przez wiele lat przez dwa dzikie narody; Szkotów z zachodu i Piktów z północy”)

Jakkolwiek Beda w wielu momentach opiera się na wiadomościach zaczerpniętych z Gildasa, należy jednak podkreślić ogromną różnicę jaka dzieli te dwa dzieła. Traktat Gildasa miał zupełnie inny cel, a wiadomości historyczne w nim zawarte miały na celu podkreślić moralną treść dzieła. Praca Bedy jest gruntownie przemyślaną kroniką historyczną opartą na bogatym materiale źródłowym. Kronikarską dbałość, ale i bardzo szerokie spojrzenie na historię nie tylko Wysp, ale i całego kontynentu pokazuje Beda właśnie w opisach najazdu obcych plemion na Wyspy.

Cytując, za Gildasem, fragment listu do Aecjusza skrupulatnie zaznacza, iż pełnił on konsulat wraz z Symmachem: „Anno autem regni eius vigesimo tertio Aetius, vir illustris, qui et patricius fuit, tertium cum Symmacho gessit consulatum”[5]. („W dwudziestym trzecim roku swojego panowania Aecjusz, sławna osoba, a także patrycjusz, dzielił urząd konsula wspólnie z Symmachem”).

  Aecjusz nie mógł udzielić pomocy proszącym Brytom, ponieważ „był zaangażowany w najbardziej niebezpieczne wojny z Bledą i Attylą, królami Hunów”. („Necque haec tamen agentes quicquam ab illo auxilii imetrare quiverunt, utpote qui gravissimus eo tempore bellis cum Bledla et Attila, regibus Hunnorum, erat occupatus”)[6] .

Beda pisze dalej: „I chociaż rok wcześniej Bleda został zdradziecko zamordowany przez swego brata Attylę, Attyla teraz samodzielnie pozostał nieznośnym wrogiem Rzymu, zniszczył prawie całą Europę, nacierając i niszcząc zamki i miasta”. („Et quamvis, anno ante hunc proximo, Bledla Attilae fratris sui sit interemtus insidiis, Attila tamen ipse adeo intolerabilis reipublicae remansit hostis, ut totam pene Europam excisis invasisque civitatibus atque castellis, corroderet”)[7].  Świadczy ten opis o jego znakomitej znajomości wydarzeń nie tylko na swojej wyspie, lecz także na kontynencie. Kończąc ten rozdział wspomina głód, który zapanował w tym czasie w Konstantynopolu, plagi i zarazy, które dotknęły wiele miast, tysiące ludzi i bydło: „Quin et iisdem temporibus fames Constantionopolim invasit, nec mora, pestis secuta est, sed et plurimi eiusdem urbis muri cum quinquaginta septem turribus corruerunt, multis quoque civitatibus colapsis, fames et aerum pestifer odor plura hominum millia iumentorumque delevit.”[8]

W swoim dziele jeszcze kilka razy wymienia datę przybycia Sasów do Brytanii. Wspomina ten fakt w momencie opisywania misji świętego Augustyna na Wyspy Brytyjskie wysłanej przez papieża Grzegorza w roku 596. Beda pisze, że było to około 150 lat po przybyciu Germanów na wyspę, a Augustyn wyruszył właśnie do nich z misją głoszenia Słowa Bożego: „Qui [Gregorius] admonitus instinctu, adventus vero Anglorum in Britanniam anno circiter centisimo quinquagesimo, misit servum Dei Augutinum, et alios plures cum eo monachos timentes Dominum, praedicare verbum Dei Anglorum”[9].

W dalszej części jego dziejów Kościoła wśród Anglosasów ten moment stał się pewnego rodzaju odnośnikiem w chronologii: „Igitur accepit rex Edwinus cum cuntis gentis suae nobilibus ac plebe perplurima fide et lavacrum sancte regeneration, anno regni suo undecimo, qui est annus Dominicae incarnationis sexcentesimum vicesimum septimus, ab adventu vero Anglorum in Britanniam annus circiter centesimus octogesimus.”[10]. („ Król Edwin, zatem, wraz z całą szlachtą oraz z wielką liczbą ludu, przyjął wiarę i chrzest, w jedenastym roku swojego panowania, to jest w roku pańskim 627, co jest około sto osiemdziesiąt lat po przybyciu Anglów do Brytanii”).

Ta pierwsza data, określona według trzeciego konsulatu Aecjusza, mimo wszystko wydaje się bardzo nie precyzyjna. Beda przyjmuje opis Gildasa, który poza konsulatem nie wymienił żadnego innego „drogowskazu”, nie dał wyraźnie do zrozumienia jak długo mógł trwać okres, od wysłania listu do Aecjusza do całkowitego osłabienia Brytów, którzy wezwali Sasów na wyspę, aż do ich osiedlenia się we wschodniej części Brytanii[11].

Drugą datę, lata 450-455, musiał Beda zaczerpnąć z innego źródła, niezależnego od Gildasa, lecz opis który po niej następuje jest ciągle oparty na narracji Gildasa. Choć Beda ją w bardzo ważnym elemencie uzupełnia. Wymienia po raz pierwszy imię króla Vortigerna ( u Gildasa jako „superbus tyrannus” ) jako sprawcę sprowadzenia Sasów na wyspy. Umieszcza to wydarzenie  w roku, gdy władza cesarska sprawowana była przez Marcjana i Walentyniana III; „Anno ab incarnatione Domini quadringentesimo quadragesimo nono, Marcianus cum Valentiniano, quadragesimus sextus ab Augusto, regnum adeptus, septem annis tenuit. Tunc Anglorum sive Saxonum gens, invitata a rege praefato, in Britanniam tribus longis navibus advehitur, et in orientali parte insulae, iubente eodem rege, locum manendi, quasi pro patria pugnatura, re autem vera hanc expugnatura, suscepit”.[12] ( „W roku pańskim 449, Marcjan i Walentynian, czterdziesty szósty od Augusta, sprawowali władzę przez siedem lat. Wtedy plemiona Anglów i Sasów, zaproszone przez wcześniej wspomnianego króla, przybyły do Brytanii na trzech okrętach i otrzymały od tego samego króla miejsce do osiedlenia się, we wschodniej części wyspy, ponieważ oni mieli walczyć w obronie wyspy, lecz ich prawdziwą intencją był jej podbój”)

Walentynian III sprawował władzę w zachodniorzymskim imperium w latach 425-455, Marcjan jako władca wschodniorzymski panował w latach 450-457[13]. Beda wyraźnie pisze, iż zaproszenie Sasów miało miejsce w czasie ich „wspólnych” rządów, a więc najprawdopodobniej w latach 450-455.

I znów jeszcze raz pojawia się ta data w dziele Bedy. Zawarta jest pod jego koniec, w pewnego rodzaju podsumowaniu ( zatytułowane „ Epitome sive recapitulatio chronica totius operis”), bardzo podobnym do zapisów rocznikarskich. Pod rokiem 449 zapisano: „ Marcianus cum Valentiniam imperium suscipiens septem annis tenuit, quorum tempore Angli a Britonibus accersiti Britaniam adierunt”[14]

[1] R. G. C o l l i n g w o o d, J. N. L. M y r e s, op. cit., s.328

[2] Ibidem, s.353

[3] B e d a, I 13; „Ad hunc pauperculae Britonum reliquiae mittunt epistolam, cuius hoc principium est: ‘Aetio ter consuli, gemitus Britannorum’, et in processu epistolae ita suas calamitates explicant:’ Repellunt barbari ad mare, repellit mare ad barbaros; inter haec oriuntur duo genera funerum, aut iugulamur, aut mergimur’”

[4] B e d a, I 12

[5] B e d a, I 13

[6] B e d a, I 13

[7] B e d a, I 13

[8] B e d a, I 13

[9] B e d a, I 23

[10] B e d a, II 14

[11] R. G. C o l l i n g w o o d, J. N. L. M y r e s, op. cit., s. 354-355

[12] B e d a, I  15

[13] tablice chronologiczne B. Z i e n t a r a, Historia powszechna średniowiecza, Warszawa 1968, s. 558-559

[14] B e d a, V 24

Archeologia a najazd anglosaski

Zanim omówione zostaną źródła pisane, w których przedstawiony został moment inwazji plemion anglosaskich, na podstawie których historycy spróbowali określić dokładną datę ich przybycia do Brytanii, należy choć pokrótce przedstawić obraz tego wydarzenia według innego rodzaju źródeł. Wątpliwości, które wystąpią przy analizowaniu zapisów kronikarskich, mogą zostać rozwiane przez badania archeologiczne. Należy więc przyjrzeć się bliżej pozostałościom kultury materialnej celtyckich mieszkańców Brytanii oraz temu, jakie nastąpiły zmiany, i jak były one głębokie, gdy na wyspę dotarły plemiona germańskie[1].

Przez cały IV wiek można wyraźnie odróżnić groby germańskich najemników –ciałopalne, pogańskie, od pochówków ludności miejscowej, celtycko-rzymskiej (Brytowie) – szkieletowych, często chrześcijańskich (głównie w miastach). Natomiast po zniszczeniu przez Anglosasów w V wieku organizacji kościelnej na podbitych terytoriach, w miastach wschodniej Anglii widoczne są już tylko cmentarzyska zwane anglosaskimi. Tak gwałtowna zmiana obrządku pogrzebowego nie znaczy jednak, że Brytowie z tych terenów zostali całkowicie wybici lub wypędzeni. Trzeba oczywiście uznać, że ulegli oni militarnej i politycznej dominacji przybyszów germańskich, głównie na obszarach Kentu, Norfolk, Suffolk (wschodnia Anglia), Essex, Sussex, Wessex, Yorkshire. Faktem jest także migracja z tych dzielnic najbardziej zromanizowanych mieszkańców, głównie miast, około połowy V wieku. Ale na pewno nie ogarnęła ona wszystkich mieszkańców, zwłaszcza wsi. Musieli podlegać oni procesom asymilacyjnym z nowo przybyłymi ludami[2].

Archeologia uzupełnia obraz zmian nie tylko etnicznych, ale i gospodarczych, i kulturowych tego czasu. Pozwala także potwierdzić chronologię wydarzeń opartą o analizę źródeł pisanych. Natomiast archeologiczne odkrycia nie są satysfakcjonującą bazą dla absolutnej chronologii. Nie wykazują wydarzeń, które zaszły między pierwszym przybyciem Sasów, a założeniem przez nich pierwszych królestw[3].

Rok 407 ( rok wycofania legionów) mimo, iż przyniósł poważne konsekwencję w przyszłości, nie spowodował od razu czytelnych zmian kulturowych. Widoczne wtedy były przemiany zapoczątkowane już wcześniej, w ciągu IV wieku. Na zachodzie wyspy następował wzrost elementów kultury iryjskiej, stale zasilanej najazdami irlandzkimi.

We wschodniej Anglii istniało już osadnictwo germańskie, a w środkowej i południowo-wschodniej części wyspy trwały miasta rzymskie i elementy późnorzymskiej, choć zwulgaryzowanej kultury.

Dopiero około połowy V wieku lub w początkach drugiej połowy tego stulecia widoczne są istotne zmiany. Nastąpiło dość gwałtowne przerwanie kontynuacji elementów kultury późnorzymskiej: upadają forty obrony wybrzeża, wiele miast zostaje opuszczonych, na mozaikowych posadzkach wiejskich domów widać ślady ognisk barbarzyńskich, przestały działać warsztaty garncarskie produkujące ceramikę typu prowincjonalno-rzymskiego. Na zachodzie wyspy natomiast umacniały się wpływy celtyckie widoczne w budowaniu nowych grodzisk. Także wtedy nastąpiła kulminacja emigracji Brytów z południowo-zachodniej części wyspy do Armoryki pod naporem wielkiego najazdu plemion germańskich. Całość tych zjawisk pozwala przyjąć połowę V wieku jako wyraźną cezurę dla Brytanii między starożytnością a średniowieczem[4]

Odejście legionów, jak już było wspomniane, wytworzyło dosyć specyficzną sytuację, gdy wyspa odzyskała niezależność jeszcze przed nadejściem plemion anglosaskich. Ciągle żywe byłe tradycje celtyckie, ale także pozostałości rzymskie. Gdy nie udało się mieszkańcom wyspy otrzymać pomocy od cesarstwa dla obrony przed kolejnymi najazdami, wyspiarze musieli sami zorganizować się militarnie. Zaktywizowały się polityczne siły celtyckie, głównie z zachodniej i północno-zachodniej części dawnej rzymskiej prowincji. Tworzyli oni królestwa starając się utrzymać system administracyjny na wzór rzymskiego.

Ale jednym ze sposobów ich obrony przed coraz liczniejszymi najazdami barbarzyńców (głównie Piktów z północy), było wezwanie najemników germańskich z plemion Anglów, Sasów i Jutów i próba ich osadzenia na granicach. Ale nie dotrzymanie zobowiązań płatniczych względem nich spowodowało, iż zwrócili się oni przeciw mocodawcom. Ten właśnie moment wezwania Anglosasów sprawił, że przybyli oni na wyspę w ogromnej liczbie i ostatecznie osiedlili się tam, choć nie zajęli całej Brytanii, a wzmocnili jedynie swój stan posiadania we wschodniej Anglii i Yorkshire. Natomiast na terenach, gdzie bardzo mocny był żywioł celtycki (na zachodzie wyspy) i gdzie był on wzmacniany wpływami z Irlandii, mieszkańcy długo bronili się przed ekspansją anglosaską[5]. Ich walka z najeźdźcami jest bardzo ważna, ponieważ wszelkie konflikty tak militarne, jak i kulturowe znalazły później wyraźne odzwierciedlenie w źródłach pisanych.

Rozpad jednolitej władzy rzymskiej nad prowincją brytyjską, powstawanie separatystycznych państewek celtyckich w zachodniej i północnej Brytanii, nacisk Piktów oraz osadników iryjskich spowodowały osłabienie tych wszystkich sił, które mogły się przeciwstawić się aneksji anglosaskiej i napływowi coraz to nowych fal osadników z kontynentu. Gdy zakończył się więc okres rzymskiego panowania, zmienił się typ germańskiego osadnictwa. Do około 400 roku było to osadnictwo wojskowe, akceptowane przez Brytów. Od roku 407 rozpoczyna się militarny podbój wyspy i idące za tym osadnictwo.

[1] Gruntowną analizę dotychczasowych badań archeologicznych i ich interpretacji dotyczących tego okresu dziejów Brytanii daje J. G ą s s o w s k i, op. cit., s.6-23,78-195. Zwraca on uwagę, że archeologia brytyjska długo wykazywała tendencje nacjonalistyczne w badaniach zajmując się głównie tematyką etniczną, a wykazując brak zainteresowania problemami gospodarczymi i społecznymi. Stara się on także porównać procesy zachodzące na wyspie, z tymi jakie miały miejsce na kontynencie.; dokładny opis znalezisk archeologicznych z najwcześniejszego okresu anglosaskiego na Wyspach w N. A a b e r g, The Anglo-Saxons in England during the early centuries after the invasion, Uppsala 1926

[2] J. G ą s s o w s k i, op. cit., s. 13-15, 18.

[3] F. M. S t e n t o n, Anglo-Saxon England, Oxford 1998, s.1-2.

[4] J. G ą s s o w s k i, op. cit., s.20-21.

[5] Ibidem, s. 83-91

Uwagi o historiografii wczesnośredniowiecznej

Największą trudność w odtworzeniu dokładnego przebiegu najazdu Anglosasów na Wyspy Brytyjskie przysparza skąpa ilość źródeł pisanych. Dodatkowo te które istnieją, powstały dużo później od opisywanych przez nie wydarzeń.

Trudno oczekiwać, aby jakiekolwiek dzieło historyczne powstało w Brytanii w V w. n.e., kiedy były to czasy największego chaosu i nieodwracalnych zmian dla mieszkańców wysp. W ciągu V wieku także w całym Cesarstwie Zachodnim nie powstało dzieło, które mogłoby być uznane za pełną historię tego okresu. Być może po części można to wytłumaczyć tym, iż była to epoka niezwykle burzliwa. W całej Europie dokonywały się masowe przesunięcia różnych ludów, rozpadał się organizm polityczny Cesarstwa, dokonywały się gwałtowne zmiany etniczne, gospodarcze, kulturowe, religijne[1]. Ale choć brak jest poważnych dzieł historiograficznych, piśmiennictwo łacińskie nie zamarło.

V wiek dla literatury traktowany jest jako okres przejściowy. Trwały niezmiennie łacińskie, klasyczne formy literackie, ale pojawiały się nowe elementy nie tylko ze zmianami religijnymi czy politycznymi, ale przede wszystkim związane z nowymi językami. W historii literatury okres ten wyodrębniony został jako wczesne średniowiecze.

Okres ten nierozerwalnie jest związany z czasem barbarzyńskich migracji, a jego schyłek określa moment wykształcenia się literatur romańskich i nowego typu cywilizacji jaką one reprezentują (za kres wczesnego średniowiecza według historii literatury przyjmuje się więc wiek XI)[2].

Okres ten przejął od starożytnych prawo, struktury polityczne i społeczne łącząc je z pierwotną kulturą plemion barbarzyńskich. Ważnym czynnikiem tego przełomu stała się chrześcijańska religia oraz kształtująca się w Europie Zachodniej organizacja kościelna. Zetknięcie się powstałej na gruncie imperium rzymskiego, opartej na wzorach kultury chrześcijańskiej z pozbawionymi piśmiennictwa ludami barbarzyńskimi sprawiło z jednej strony, przejmowanie tejże kultury przez te ludy i jej rozwój, z drugiej zaś nie uniknęło obniżenia poziomu kultury literackiej świata antycznochrześcijańskiego. Upadek kultury literackiej szczególnie zaznaczył się w Galii, odstawała ona od budzących się kulturalnie w zakresie życia religijnego i intelektualnego wysp, najpierw Irlandii, a później Brytanii. Ale z czasem poziomy w zakresie gramatyki i umiejętności literackich obniżyły się, a pisarze świadomi swoich braków pocieszali się jedynie moralną słusznością postawionych sobie celów, i jest to odzwierciedlone w kronikach z początków średniowiecza[3].

Ale głównym językiem wczesnego średniowiecza pozostawała wciąż łacina, mimo iż narody germańskie wprowadzały do literatury europejskiej nowe języki i nową tematykę. Przed autorami łacińskimi stanęły natomiast inne zadania. Kontynuowali oni tradycje wykształcenia klasycznego, uczyli sztuk wyzwolonych, zbierali materiały do historii oraz objaśniali je, zachowali klasyczne formy poezji i prozy, służyli Kościołowi przy wykładaniu teologii. Przy czym literatura łacińska nie była wyłączną własnością tego okresu, zaczyna się długo przed jego rozpoczęciem i trwa znacznie dłużej po jego zakończeniu. Także dużo później, literatury w językach narodowych stworzyły wiele dzieł, których problematyka i idee należą w istocie do kultury łacińskiej. Nie wszystkie utwory literatur w językach narodowych są oryginalne, wiele z nich to tłumaczenia bądź adaptacje popularyzujące wiedzę łacińską[4].

Nie jest więc łatwe dokonanie podziału wczesnego średniowiecza, ponieważ daty powstania dzieł w językach narodowych rzadko bywają pewne. Faktem o pierwszorzędnym znaczeniu dla literatury łacińskiej jest jej upadek i odrodzenie w czasach między Grzegorzem Wielkim a Karolem Wielkim. Po tym okresie stale wzrasta liczba wykształconych ludzi, a historia łaciny jest jednocześnie historią szkolnictwa i związana jest z wielkimi szkołami tego okresu. Niezbędne jest połączenie w niniejszej pracy, historii literatury z dziejami politycznymi, ponieważ szukamy śladów wydarzeń politycznych w dziełach autorów wykształconych w tych właśnie szkołach. Łączyły je te same wzorce- Irlandię i wyspę Iona z Jarrow i Yorkiem, a dalej z dworem Karola Wielkiego. Szkoły Reichenau i St. Gallen związane były z Fuldą i ze szkołami z Irlandii, Beda z Jarrow był nauczycielem Egberta z York, ten uczył Alkuina z Tours, ten z kolei Hrabana z Fuldy. Te zależności najlepiej pokazują jak uniwersalna była literatura wczesnego średniowiecza, z jednej strony powielająca stare wzorce, z drugiej rozwijająca nowe, oryginalne elementy związane z nowymi językami[5].

Wszystkie powyższe uwagi odnoszą się także do dzieł historycznych tego okresu. Dzieła historyczne wczesnego średniowiecza jednak bardziej niż jakiekolwiek inne ujawniają indywidualne cechy poszczególnych pisarzy. Pisząc dzieło historyczne, często dotyczące wydarzeń współczesnych, autor musi wypowiadać własne opinie na temat przedstawianych wydarzeń i wybierać własne formy wypowiedzi. Historycy czerpali oczywiście, o ile było to możliwe, z dzieł napisanych wcześniej, ale sam charakter ich pracy zmuszał ich do oryginalności. Mimo, iż kronikarze i historycy posługiwali się łaciną, używają podobnych zwrotów stylistycznych, tej samej gramatyki i zwrotów, ale widzenie historii jest już indywidualną sprawą, tak jak ich własne sympatie i osądy. Dzieła historyczne należały do prozy naukowej, autorzy zajmowali się nie tylko opisywaniem wydarzeń, ale często jednocześnie pisali traktaty filozoficzne, komentatorskie, interpretacyjne[6].

Wszystkie źródła, za pomocą których można pokusić się o odtworzenie przebiegu najazdu Anglosasów na Wyspy Brytyjskie, są nierozerwalnie związane z ogólnoeuropejską wczesnośredniowieczną literaturą. Dzieje ówczesnej Brytanii często są traktowane w sposób zupełnie odmienny niż inne regiony dawnego cesarstwa rzymskiego. Ale należy je rozpatrywać na tle sytuacji reszty Europy, opierając się na bazie źródłowej, której formy są uniwersalne dla całej zachodniej Europy.

Na podstawie tych zachowanych kilku źródeł można spróbować odtworzyć nie tylko dzieje przybycia Anglosasów na wyspy, ale także historię całego wieku V na Wyspach Brytyjskich. Należy cały czas pamiętać, że źródła z tego okresu są bardzo skąpe, a rekonstrukcji wydarzeń dokonuje się na podstawie materiałów z wieków późniejszych, często trudnych do interpretacji. Poniżej postaramy się zanalizować fragmenty tych źródeł zachowując chronologię ich powstania.

[1] A. K r a w c z u k, Upadek Rzymu. Księga wojen., Wrocław-Warszawa- Kraków-Gdańsk 1978,   s.8-9.

[2] W. P.  K e r, Wczesne średniowiecze. Zarys historii literatury., Wrocław-Warszawa- Kraków- Gdańsk -Łódź 1987, s.14-15.

[3] L. A. T y s z k i e w i c z, Słowianie w historiografii wczesnego średniowiecza od połowy VI do połowy VII wieku, Wrocław 1994, s. 93-96.

[4] W. P. K e r, op. cit., s. 16-17.

[5] Ibidem, s.23-24., J. S u l o w s k i, Szkolnictwo kościelne we wczesnym średniowieczu [w:] Katolicyzm wczesnośredniowieczny, red. J Keller, Warszawa 1973, s. 507-561

[6] W.P. K e r, op. cit., s. 36-37, 79-80.

Obraz Brytanii po wycofaniu legionów

Okres, który nastał po opuszczeniu Brytanii przez legiony, omówiliśmy pokrótce już wyżej. Różnie jest on interpretowany w historiografii. J. Z. Kędzierski dość jednoznacznie pisze o nim jako o okresie chaosu, jakby wyprowadzenie kilku legionów drastycznie zmieniło stosunki panujące na wyspie[1]. Ale nie można przecież twierdzić, że obecność legionów na wyspie była jedyną gwarancją pokoju. W III i IV wieku „pax Romana” w Brytanii był wynikiem tego, iż ludność celtycka i rzymska do pewnego stopnia połączyły się w jedną społeczność, której nadzieje na dalszy pokój opierały się na tej jedności. Interesy Celtów i Rzymian były teraz zbieżne, a przyszłość zależała od przeciwdziałania obcym najazdom spoza granic ich świata i trwałemu osiedlaniu się obcej ludność na ich terenach[2].

Jednak po odejściu Rzymian Celtowie podjęli na nowo swój dawny styl życia. Poza południowo-wschodnią częścią wyspy (zwyczajowo określaną jako Dolna Brytania), rzymska cywilizacja niemal nie dotknęła głębszych warstw życia społeczności. Głównie tam znajdowały się villae rzymskie i większe miasta. Poza tym wciąż trwało społeczeństwo plemienne, a dawne królestwa celtyckie przetrwały jako civitates, „okręgi” samorządowe rządzone przez ordo, czyli stałą radę, składającą się z dawnych urzędników wybranych przez miasto[3].

Należy więc cały czas pamiętać, iż koniec panowania rzymskiego na wyspie nie jest jednoznaczny z początkiem panowania saskiego. Pojawił się pewien rodzaj „interwału”, gdzie rządy sprawowali nie Rzymianie, nie Sasi, lecz Brytowie. Aby dokładnie określić tę fazę istnieją nawet dowody. Gdy święty Germanus z Auxerre przybył po raz pierwszy do Brytanii, by zwalczać pelagianizm w 429 roku stanął na czele lokalnych wojsk i poprowadził je do zwycięstwa z barbarzyńskimi najeźdźcami. Były więc to wojska zorganizowane przez Brytów, skończyła się czysto rzymska administracja. A do roku 446, czyli do listu do Aecjusza, Brytowie, choć zagrożeni najazdami, wciąż rządzili się sami[4]. Także relacja z życia świętego Germanusa dotycząca jego drugiej pielgrzymki na wyspę w roku 447 pokazuje, że Brytowie nie stali się jeszcze poddanymi barbarzyńskich panów[5]. Wszystkie te drobne informacje są najbardziej wiarygodne jako uzupełnienie dzieła Gildasa w miejscu gdzie ono zawodzi, a więc przy określeniu chronologii najazdu saskiego.

Dokładna data „ewakuacji” legionów ma w tym momencie niewielkie znaczenie. Zagrożenie najazdami ze strony zachodniej, północnej i wschodniej istniało już dużo wcześniej. Ludy z dalekiej północy i zachodu nabierały odwagi do podejmowania wypraw, która rosła, w miarę jak słabła siła Rzymu. Należy zwrócić uwagę, że te dwa procesy są ze sobą powiązane. Najazdy Piktów i Szkotów jeszcze w IV wieku zmuszały do dramatycznej obrony, zrodziły obrońców, z których najważniejszy był Magnus Maximus. Powstrzymał on najeźdźców ( pod rokiem 388 w anonimowej „Chronica Gallica” napisano: „Incursantes Pictos et Scottos Maximus strenue superavit” [6] ), ale zapewne te sukcesy sprawiły, że wojsko stacjonujące w Brytanii ogłosiło go cesarzem i przeprawiło się z nim do Galii. Stał się on więc jednym z licznych uzurpatorów władzy cesarskiej, którzy stali się jedną z przyczyn osłabienia i upadku cesarstwa rzymskiego. Wydaje się, że rozumiał to Gildas. W swoim dziele wspomina Maximusa, pisząc o nim jako o tyranie ( „insuper etiam imperatoris insignibus, quae nec decenter usquam gessit, non legitime, sed ritu tyrannico” [7] ).

Gildas mówi, że Brytowie zbuntowali się przeciw Rzymowi i wysłali Maximusa do Galii. W tym czasie ich kraj został najechany przez Piktów i Szkotów. Po raz pierwszy wtedy wysłali list do Rzymu z błaganiem o pomoc. Rzymianie musieli odpowiedzieć pozytywnie i wysłali pomoc, która pomogła wybudować mur mający chronić przed powtórnymi najazdami. Lecz okazało się to nie wystarczające i najeźdźcy wdarli się znów do kraju. I znów prośba o pomoc została wysłana do Rzymu, i znów pomoc przybyła i znów była nieskuteczna. Po raz trzeci Brytowie zwrócili się o pomoc w liście do konsula Aecjusza (o tym niżej), lecz tym razem została ona odrzucona.

Tak opisuje to Gildas. W literaturze ta forma literacka to tradycyjna walijska „triada”, mogłaby nosić nazwę „trzy jęki Brytanii”, lecz autor najwyraźniej miesza tutaj fakty z fikcją literacką. Pierwsze dwie „interwencje” Rzymian nie mają potwierdzenia, lecz trzecia prośba skierowana do Aecjusza w 446 roku, roku jego trzeciego konsulatu, mogła być prawdziwa, choć bezowocna[8].

Niewątpliwie jednak całkowite wycofanie jednostek armii rzymskiej z wyspy, sprawiło iż stała się ona przedmiotem zmasowanych najazdów ze strony okolicznych plemion, przede wszystkim Irlandczyków i Piktów z zachodu i północy oraz plemion germańskich ze wschodu. Zadaniem władców brytyjskich stała się samodzielna obrona przed napastnikami. Pierwszym i najważniejszym obowiązkiem władców było ustanowienie silnej obrony, która aby była skuteczna powinna być dowodzona przez jednego władcę[9].

Jest niezmiernie trudno jednoznacznie ocenić jak wyglądała władza cywilna na wyspie po „odejściu” Rzymian. Gildas opisuje ten okres jako klęskę Brytanii:

„Exin Britannia omni armato milite, militaribus copiis, rectoribus licet immanibus, ingeni iuventute spoliata,quae comitata vestigiis supra dicti tyranni domum nusquam ultra rediit, et omnis belli usus ignara penitus, duabus primum gentibus trasmarinis vehementer saevis, Scotorum a circione, Pictorum ab aquilone calcabilis, multos stupet gemitque annos” [10]

( „Następnie Brytania zostaje wyzuta z wojska i to co do jednego dowódcy i co do jednego żołnierza, a także pozbawiona większej części swej młodzieży, która dołączyła się do pochodu wszechwładnego tyrana, i która nigdy już nie wróci do domu. Sama nie znająca się na rzemiośle wojennym, od lat drętwieje i jęczy deptana przez dwie dzikie nacje: zamorskich Szkotów z zachodu i Piktów z północy” )

tł. W. Lipoński

[1] J. Z. K ę d z i e r s k i, op. cit., s.38-39.

[2] M. D i l l o n, N. K. C h a d w i c k, op. cit., s.40-43.

[3] Ibidem, s.52., W. L i p o ń s k i, op. cit., s.166-167.

[4] R. G. C o l l i n g w o o d, J. N. L. M y r e s, op. cit., s. 301, 306-307; także W. L i p o ń s k i, op. cit., 167-168

[5] F. M. S t e n t o n, op. cit., s. 1.

[6] Chronica Gallica, MGH AA, T. IX, Berlin 1892, s.646.

[7] G i l d a s, 13.

[8] R. G. C o l l i n g w o o d, J. N. L. M y r e s, op. cit., s.293-294

[9] M. D i l l o n, N. K. C h a d w i c k, op. cit., s.52.

[10] G i l d a s, 14